piątek, 7 września 2012

końcówka lata...

Lato zbliża się ku końcowi. Owoce w tym roku obrodziły i trzeba było jechać na działkę aby to jakoś przetworzyć. Z malin, jabłek i śliwek nastawiliśmy wina (za kilka miesięcy zobaczymy co z tego wyjdzie).




Czarny, o którym pisałam w zeszłym roku, pilnował aby nie pominąć żadnego krzaczka. :)



Po owocnych zbiorach przyszedł czas na pierwszy spacer Tosi. Z początku nieco nieśmiała...



... na szczęście szybko się rozkręciła i nie stresowała zbytnio przebywaniem na świeżym powietrzu. :)


Obydwie dziewczyny miały także przyjemność przywitania się z Czarny, który drażnił je bezczelnie przechadzając się przed oknami. :D


 Zmęczone kilkudniowymi atrakcjami zaległy w swoich ulubionych miejscach.
 


 Miękko na łóżku i twardo na parapecie.

Dobranoc. :)

2 komentarze:

  1. Jakie masz super kociaki, uwielbiam te stworzenia całkowicie zawładnęły moim sercem :)
    a tak z ciekawości zapytam czy te kotki nie walczą z sobą, nie masz z tym problemu?
    i czy dobrze się doliczyłam, masz ich aż 4? :D ja na razie nie mogę mieć ani jednego i przyznam, że Ci zazdroszczę tych sierściuchów ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja się zastanawiam jak udało ci się naliczyć 4 koty. :D
    Jak na razie mam dwa (Myszkę i Tosię). Nie walczą ze sobą. Wręcz przeciwnie. Myszka matkuje Tosi. Czarny jest kotem działkowym, którego dokarmiamy jak jesteśmy na miejscu.

    OdpowiedzUsuń