niedziela, 5 sierpnia 2012

Wesele w odcieniach lawendy

Ostatnio tak się przytrafia, że ilekroć zabieram się za dekorowanie okazuje się, że to co sobie wcześniej wymyśliłam, wcale nie jest takie proste jakie się z początku wydawało. Tak było i tym razem. Niby nic takiego. Pierniczek polukrowany na biało z inicjałami i gałązką lawendy. Tylko jak namalować lukrem lawendę, żeby było widać, że to lawenda? Niestety nie mam zdolności malarskich, nie korzystam z gotowych szablonów, tak więc musiałam nieco pokombinować. A z tego kombinowania wyszło coś takiego.


Pierniczki będą stanowiły mały drobiazg dla weselnych gości Doroty i Grzegorza. Kolor lawendy jest odrobinę przekłamany. Na zdjęciu wyszedł bardziej niebieski, ale w rzeczywistości to fiolet.
Może powinnam podpisać na odwrocie, że to lawenda? ;) Liczę na to, że w razie czego, państwo młodzi wyjaśnią co autor miał na myśli.

Wyniki, wyniki, wyniki :)

Z małym poślizgiem, za co bardzo przepraszam - komputer odmówił mi posłuszeństwa, nadszedł ten dzień, w którym mogę nareszcie ogłosić wyniki mojego pierwszego pierniczkowego candy.
Na początku pragnę podziękować wszystkim za udział i miłe komentarze.
Ale przejdźmy do rzeczy. Z pewnością co poniektórzy przebierają już nóżkami. ;)
Tosia miała nie lada zadanie. Z początku bardziej była zainteresowana samym koszyczkiem, ale jak tylko wysypałam jej losy na kocyk od razu zabrała się do roboty. Przepraszam za jakość zdjęć, ale miałam problem aby uchwycić ją w akcji. Już nie wspominając o tym żeby odebrać jej wybraną karteczkę. ;)

 



Jak widać na ostatnim zdjęciu jury czuwa nad przebiegiem losowania. :)

I tak spod kocich łap pierwsza nagroda powędruje prosto do Agi.
Jednak to nie wszystko. W swoim szaleństwie Tosia postanowiła wybrać jeszcze kilka osób, do których trafią drobne słodkie upominki. ;)
Tymi osobami są: własnedekoracjedomu , agea oraz Alicja.
Czekam na wasze adresy, żebym mogła rozesłać pierniczki.
Dziękuję jeszcze raz za udział i zapraszam jak najczęściej. Kolejna zabawa w okolicach jesieni. ;)

czwartek, 26 lipca 2012

Dozwolone od lat... 40-stu!!!

Ten dzień musiał kiedyś nadejść. A konkretnie mam na myśli dzień, w którym zostałam poproszona o zrobienie gołej piernikowej kobiety. :]
Zaczęło się tak niewinnie. Miała być wielka piernikowa czterdziestka z okazji urodzin pewnego pana, potem padł pomysł, że może jednak kobieta w bieliźnie, żeby było zabawniej... A potem? Po prostu poszłam na całość. :D
Dostałam jedno zalecenie. Ma mieć naprawdę duuuże... oczy ;)
Mam nadzieję, że nikogo nie urazi to zdjęcie.