Kolejna propozycja na piernikowy podarunek. Tym jednak razem nie na ślub, lecz z okazji narodzin dziecka. Jak już pewnie zgadliście, w rodzinie pojawił się chłopiec. :)
Pierniczki równie dobrze nadają się jako pamiątka chrztu świętego. Każdy z nich zapakowałam osobno w folię i przewiązałam niebieskimi i białymi wstążeczkami a całość poukładałam w niebieskim koszyczku.
wtorek, 18 września 2012
sobota, 8 września 2012
słoń na szczęście... :)
Co można podarować mężczyźnie, który kolekcjonuje słonie? :>
Oczywiście słonia, a jeszcze lepiej, żeby był z piernika. Ten model mieści się akurat w pudełku formatu A4. Wielkością jest zbliżony do piernikowych Ciastków, które wykonuję. Aby był nieco bardziej kolorowy udekorowałam go na styl słoni cyrkowych. Prezent uniwersalny, dobry dla każdego i na każdą okazję. Po prostu na szczęście... ;)
Oczywiście słonia, a jeszcze lepiej, żeby był z piernika. Ten model mieści się akurat w pudełku formatu A4. Wielkością jest zbliżony do piernikowych Ciastków, które wykonuję. Aby był nieco bardziej kolorowy udekorowałam go na styl słoni cyrkowych. Prezent uniwersalny, dobry dla każdego i na każdą okazję. Po prostu na szczęście... ;)
piątek, 7 września 2012
końcówka lata...
Lato zbliża się ku końcowi. Owoce w tym roku obrodziły i trzeba było jechać na działkę aby to jakoś przetworzyć. Z malin, jabłek i śliwek nastawiliśmy wina (za kilka miesięcy zobaczymy co z tego wyjdzie).
Czarny, o którym pisałam w zeszłym roku, pilnował aby nie pominąć żadnego krzaczka. :)
Po owocnych zbiorach przyszedł czas na pierwszy spacer Tosi. Z początku nieco nieśmiała...
... na szczęście szybko się rozkręciła i nie stresowała zbytnio przebywaniem na świeżym powietrzu. :)
Obydwie dziewczyny miały także przyjemność przywitania się z Czarny, który drażnił je bezczelnie przechadzając się przed oknami. :D
Zmęczone kilkudniowymi atrakcjami zaległy w swoich ulubionych miejscach.
Miękko na łóżku i twardo na parapecie.
Dobranoc. :)
Czarny, o którym pisałam w zeszłym roku, pilnował aby nie pominąć żadnego krzaczka. :)
Po owocnych zbiorach przyszedł czas na pierwszy spacer Tosi. Z początku nieco nieśmiała...
... na szczęście szybko się rozkręciła i nie stresowała zbytnio przebywaniem na świeżym powietrzu. :)
Obydwie dziewczyny miały także przyjemność przywitania się z Czarny, który drażnił je bezczelnie przechadzając się przed oknami. :D
Zmęczone kilkudniowymi atrakcjami zaległy w swoich ulubionych miejscach.
Miękko na łóżku i twardo na parapecie.
Dobranoc. :)













